Wiadomości


Anglik groził polskim studentom


Napisał w internecie, że weźmie karabin i na najbliższych zajęciach zastrzeli kolegów oraz wykładowcę. I właśnie za ten idiotyczny żart 21-letni Anglik z hukiem wyleciał z Akademii Medycznej w Gdańsku. Policji mętnie tłumaczył, że chciał... zwrócić na siebie uwagę.

O wszystkim policja dowiedziała się od jednego z pracowników uczelni. To on zauważył, że na anglojęzycznej stronie widnieje zatrważający komunikat. 21-latek odgrażał się, że pozabija innych studentów i nauczyciela. Obok pogróżek było zdjęcie Anglika.

Ale to nie wszystko. Anglik pisał też, że wzorem dla niego są wydarzenia ze Stanów Zjednoczonych. Chociażby to sprzed miesiąca, gdy były student Uniwersytetu Northern Illinois zastrzelił pięcioro studentów i popełnił samobójstwo. Policja od razu wiedziała, że tu nie ma miejsca na żarty.

Mundurowi natychmiast przeszukali pokój angielskiego studenta w gdańskim akademiku. Broni nie było, jednak policjanci zabezpieczyli komputer 21-latka. Anglik został zatrzymany. Polskim mundurowym tłumaczył, że "chciał zwrócić na siebie uwagę kolegów i wykładowców".

W Akademii Medycznej w Gdańsku uczy się kilkuset obcokrajowców, w tym wielu Anglików. Szkoła chętnie przyjmuje ich na studia, bo płacą za naukę dużo więcej niż na przykład Polacy, uczący się w ramach płatnych studiów. 




 Kursy dla przyszłych emigrantów


Na zjawisko masowej emigracji zareagowały polskie szkoły językowe, które przygotowały specjalne kursy dla przyszłych emigrantów – czytamy w krakowskim „Dzienniku Polskim”.


W szkołach językowych rośnie zainteresowanie kursami dla wyjeżdżających. W trakcie takich zazwyczaj dwumiesięcznych zajęć realizowana jest większość materiału semestralnego. Z tego typu lekcji korzystają zarówno osoby chcące wyjechać za granicę w celu podjęcia pracy, jak i nauki. Zdaniem Ewy Trębskiej-Zazuli, dyrektor ds. studiów w Szkole Języków Obcych Profi-Lingua, zdecydowaną większość słuchaczy stanowią jednak osoby planujące wyjazd w celach zarobkowych.

- Zauważalny jest wzrost zainteresowania kursami dla wyjeżdżających wśród osób posługujących się angielskim w stopniu komunikatywnym. Wielu z kursantów ma zamiar podjąć konkretny rodzaj pracy, np. staż lekarski. Takie osoby decydują się na odpowiedni kurs specjalistyczny – dodaje Trębska-Zazula.




Morderca zatopił Maddie w jeziorze?


To może być przełom w poszukiwaniach małej Madeleine McCann. Z jeziora Arade w Portugalii nurkowie wyłowili sznur, plastikowe worki i białą skarpetkę, podobną do tej, którą nosiło dziecko. Prywatni detektywi są pewni, że odnalezienie ciała dziewczynki to tylko kwestia czasu.

Jezioro znajduje się zaledwie 60 kilometrów od Praia de Luz, gdzie z hotelowego pokoju porwano malutką Maddie. To miejsce już dawno wskazał portugalski prawnik, Marcos Aragao Correia. Ale wtedy nikt mu nie wierzył.

Szóstego maja 2007 roku, trzy dni po porwaniu, przestępcy mieli zadzwonić do Marcosa. Powiedzieli prawnikowi, że dziecko zostało zgwałcone i zabite, a ciało zatopili właśnie w tym jeziorze.

Policja początkowo nie uwierzyła rewelacjom prawnika. Dopiero trzy tygodnie temu wysłała tam nurków. Ale ci nic nie znaleźli.

Teraz specjalistów od poszukiwania zatopionych ciał wynajęli prywatni detektywi, którzy pomagają w poszukiwaniach. Problem w tym, że na dnie sztucznego jeziora zalega dwumetrowa warstwa błota. Dlatego nurkowie muszą centymetr po centymetrze ręcznie przeszukiwać dno.

Rodzice Maddie są wściekli - pisze brytyjska prasa. Gdy tylko usłyszeli o wznowieniu poszukiwań w jeziorze Arade, ogłosili, że marnuje się czas, dając wiarę "wytworom fantazji". Ich zdaniem, Aragao Correia wymyślił historię z telefonem od przestępców, by zyskać sławę i zarobić na tragedii ich dziecka. 





Uciekinier z Polski skazany w Anglii


Zbiegły z więzienia w Polsce 21-letni Damian B. został skazany w czwartek przez sąd w Ipswich na minimum 27 miesięcy pozbawienia wolności za zaatakowanie nożem nastolatka - informuje piątkowy "Daily Express".

Polak został uznany za winnego zadania w maju ubiegłego roku 19- letniemu Matthew Buckmanowi dziesięciu pchnięć nożem, które mogły były spowodować jego śmierć.

W Polsce Damian B. został skazany na pięć i pół roku pozbawienia wolności za dwa napady rabunkowe i posiadanie narkotyków.

Zdaniem przedstawicieli władz samorządowych w Ipswich i rzecznika ds. migracji opozycyjnej partii konserwatywnej, sprawa Damiana B. ilustruje nieskuteczność brytyjskiego systemu kontroli granic. Polak wjechał do Wielkiej Brytanii, choć był ścigany w Polsce listem gończym.

Brytyjskie ministerstwo spraw wewnętrznych (Home Office) przyznało, że przestępca wjechał do Wielkiej Brytanii, ponieważ nie figurował w ogóle w bazie danych.

Zdaniem Damiana Greena, rzecznika konserwatystów do spraw migracji, "cała sprawa jest kolejnym dowodem wskazującym na iluzoryczność kontroli brytyjskich granic".

W podobnym duchu wypowiedział się Andrew Green z organizacji Migrationwatch. Według niego w ramach UE nie istnieje żaden skuteczny system zapobiegający swobodnemu przemieszczaniu się kryminalistów z kraju do kraju.

Przewodnicząca rady miejskiej Ipswich Liz Harsant powiedziała gazecie, że taka sytuacja jest "nie do zaakceptowania". "Witamy z zadowoleniem przyjazdy gości z Polski, bo są gotowi do ciężkiej pracy i wnoszą wkład do społeczeństwa, ale taki przypadek (jak Damiana B.) może zaszkodzić dobremu imieniu całej (polskiej) społeczności" - wskazała.

Sędzia John Devaux postanowił, że Damian B. nie zostanie zwolniony z więzienia do czasu, aż nie będzie stwarzał społecznego zagrożenia. Po zwolnieniu z więzienia w Anglii zostanie deportowany do Polski, gdzie będzie musiał dokończyć wykonywanie wyroku, orzeczonego przez polski sąd.



Epidemia AIDS w Szkocji
Wśród szkockiej społeczności gejów szerzy się epidemia AIDS – alarmuje serwis BBC.
Wniosek ten wyciągnęli lekarze, którzy przebadali 2 tys. mężczyzn. Zajmujący się sprawą epidemii specjaliści obiecują, że zrobią wszystko co w ich mocy, by ograniczyć jej rozmiary. Na początek mają oni zamiar przeprowadzić kampanie uświadamiające w lokalnych pubach i klubach nocnych.

Badania zostały przeprowadzone wspólnie przez pracowników uniwersytetu w Edynburgu oraz lekarzy ze szpitali w Londynie; wykazały one, że wielu z zarażonych wirusem HIV, nawet nie zdawało sobie sprawy, że stali się jego nosicielami w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

- Po prześledzeniu zmian w określonych odstępach czasu, będziemy mogli dokładniej określić, które grupy mężczyzn zostały dotknięte w ostatnim czasie epidemią AIDS – twierdzi prof. Andrew Leigh Brown z Uniwersytetu w Edynburgu. – To, co już ustaliliśmy to niepokojący fakt, świadczący o tym, że wirusem HIV zarażają całe grupy mężczyzn. Jak przypuszczamy, wpływ na rozmiary epidemii może mieć także łatwy dostęp do narkotyków - dodał.
Reklama
 
Google-Pagerank.pl - Pozycjonowanie + SEO
 




Zegarek

 
 
Ta strona internetowa została utworzona bezpłatnie pod adresem Stronygratis.pl. Czy chcesz też mieć własną stronę internetową?
Darmowa rejestracja